
Kochani, to miała być ostatnia przedświąteczna inspiracja, ale już się nie wyrobiłam.
Zostawiam ją jednak na blogu, bo może komuś przyda się w kolejnych latach 🙂
Chyba nikogo nie dziwi fakt, że przed samą Wielkanocą robiliśmy pisanki – zobaczcie jak nam poszło.

Standardowo zaczęliśmy od farbowania jajek, przygotowaliśmy szklaneczki z wodą i octem i…

wlaliśmy do nich barwnik! I tu zaskoczenie – po raz pierwszy mieliśmy barwniki w takich małych „fiolkach” a nie w proszku.

kolory w szklaneczkach były na prawdę intensywne.

delikatnie włożyliśmy jajka (oczywiście wcześniej ugotowane na twardo) i zostawiliśmy na kilka minut.

Po kilku minutach wyjmowaliśmy pięknie zafarbowane pisanki 🙂

Przyznam Wam szczerze, że po raz pierwszy wyszły mi tak ładnie równomiernie zafarbowane i w tak intensywnych kolorach.
(wniosek 1 – barwniki w fiolkach z Rosmanna są super,
wniosek 2 – nie żałujcie octu)

Zabraliśmy się za ozdabianie, na początek mała próba na tych niefarbowanych…

tak flamastry świetnie dają radę a foremki do wzorków (z Pepco) są świetnym bajerem dla naszych maluchów.

Poźniej zaczęły się ozdoby na tych już zafarbowanych.

Tutaj też flamastry dobrze się spisały.

Był też mały eksperyment z „magicznym pisakiem”, który był w zestawie do barwników. Ja malując dość mocno osiągnęłam delikatny efekt, ale niestety maluchy nie dały rady.

Jak widzicie nasze pisanki wyszły świetnie!
Jak się robiło pisanki z zakręconym 2,5 latkiem i 1,5 roczną równie zakręconą Królewną? – dość zabawnie, były pewne straty, kilka pisanek miało zbite skorupki, ale wrażenia niezapomniane, mam nadzieję, że w ich główkach też coś tam zostanie do następnego roku 🙂
